Otaczamy się przeróżnymi pudełkami z elektroniką: odtwarzacze DVD, różnej maści recordery, rutery, dekodery telewizyjne, przenośne dyski USB.
Krótko mówią klocek na klocku stoi pod telewizorem. Wszystko to sześciany, czasem lekko zaokrąglone, piano Glass, mryga jakiś ledzik dekoracyjny. Z tyłu kłębowisko kabli.
Wczoraj przez przypadek grzebiąc w necie niczym kura w poszukiwaniu ziarna natknąłem się ponownie na produkt firmy D-link. Centrum multimedialne Boxee Box, bo nim mowa widziałem pierwszy raz na żywo podczas wystawy Dobry Wzór 2011. Już wtedy chciałem o nim pisać na blogu. Pojawiły się jednak inne tematy. Dziś wracam do sprawy trzymając w dłoni pilota wycelowanego w stronę moich czarnych klocków. Pod tym względem Boxee Box zaskakuje. Nie ukrywam, że ów produkt przywrócił moją wiarę, że w tej branży mogą pojawić się zaskakujące wizualnie urządzenia. Jak do tego doszło? Myślę, że projektanci urżnęli piłą klocka. Ten się obrócił. Następnie ci sami Panowie otumanili rzadkim oparem zarząd firmy i przepchali w ten sposób projekt do realizacji. Zapewne kształt obudowy Boxee Box nie wynika z innowacyjności technologicznych i ergonomicznych badań. Po prostu intryguje. Panowie i Panie to też dobry design mimo tego, że teraz moda na innowację.

To po prostu przeniesienie poszukiwań formy z poletka projektantów mebli. Tego typu rozwiązania (stoliki, półki "wnikające" w ścianę, ucięte krzesła) pojawiają się już mniej więcej od 2-3 lat. Nie mniej sam produkt ciekawy.
Dodaj komentarz
* = wymagane pole